A potem postanowiliśmy odwiedzić jeszcze Lukę. To taka niezaplanowana wycieczka. Ale bardzo miła. Lukkę zwiedzaliśmy początkowo na rowerach, jadąc po murach otaczających miasto. Oczywiście Kamil marudzi, że kto to widział rowery pożyczać do zwiedzania. Trochę pojeździliśmy, a potem jednak zwiedzaliśmy na piechot, bo w zakamarkach tysiąca uliczek, trudno było wymijać bezkolizyjnie wszystkich spacerowiczów.
sobota, 1 października 2016
Małe Cudowności
A potem postanowiliśmy odwiedzić jeszcze Lukę. To taka niezaplanowana wycieczka. Ale bardzo miła. Lukkę zwiedzaliśmy początkowo na rowerach, jadąc po murach otaczających miasto. Oczywiście Kamil marudzi, że kto to widział rowery pożyczać do zwiedzania. Trochę pojeździliśmy, a potem jednak zwiedzaliśmy na piechot, bo w zakamarkach tysiąca uliczek, trudno było wymijać bezkolizyjnie wszystkich spacerowiczów.
poniedziałek, 26 września 2016
Nie ma granic :)
06.09.2016r.
Zachwyceni plażą w Vadzie również pojechaliśmy ponownie tam. Tym razem morze miało jeszcze piękniejszy kolor. Fale były duże i zabawa w wodzie była rewelacyjna. Zuzia zapoznała się z włoską dziewczynką. Bawiły się razem i wygłupiały przez kilka godzin, mimo że nie rozumiały co do siebie mówią. Tak sobie pomyślałam, że czasami dobre chęci wystarczą, by się dogadać i fajnie spędzić ze sobą czas. Dziewczynka nazywała się Emma i miała 8 lat. Zuzia 2 dni wcześniej bała się fal w wodzie, by nie utonąć a dziś razem z koleżanką szalały na falach i krzyczała „Ale frajda”. Zrobiły też sobie takie same warkoczyki i umówiły się na jutro.
Subskrybuj:
Posty (Atom)