Pokazywanie postów oznaczonych etykietą collie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą collie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 sierpnia 2013

Lepiej :)

Zuzia już odzyskuje siły i dochodzi do siebie! Całe szczęście! Przez te wszystkie l4 stwierdzam, że cały dzień z Zuzią jest dużo fajniejszy niż praca. Wyobrażnia pracuje w 120 % :) Zadowolona jestem z jej postępów w nauce czystości :) Zdolna mała :)
Natomiast weekend był pod znakiem pracy- bo i w sobotę i w niedzielę byłam w pracy, ale za to w przyszłości 2 dni wolnego :)
Zuzia zaczęła się robić małą damesą - robi na bieżąco przegląd moich kosmetyków, chce malować paznokcie i mieć we włosach rozmaite gadżety! By za chwilę je ściągnąć. I wszystko co robi by zmienić wygląd od razu idzie pokazać tacie, mówiąc :"pacz się".
Patrząc też na moją małą i jej relacje z ludzmi, potwierdza się fakt, że największa więź wytwarza się we wczesnych miesiącach życia. Gdy mała miała 7 miesięcy wróciłam do pracy, a nią przez pół roku zajmował się mój tato i teraz jest dla niej jedna z najważniejszych osób. Może nic nie robić, w nic się nie bawić, nic nie mówić a i tak będzie dla niej the best!Taka mała dziewczynka dziadziusia :)
Zadziwia mnie również szybkość nauki małego dziecka. To niesamowite jak wszystko stara się naśladować i wchłania jak gąbka. Zaskakuje mnie nowymi wyrazami, próbą budowy zdań (Eska boi burzi, tatuś oć tu, mamuś siedź tu, ladna eska, dobry pes) i śpiewaniem piosenek (jedzie pociąg daleka, ani ili czeka).
Jedzie pociąg

z daleka
Wymyśliłyśmy też domek pod schodami i Zuzia jest na etapie urządzania go :)

A gdy coś jest nie po jej myśli to się obraża i dąsa:

Ostatnie dni szaleje nasz kot! Ciągle łazi za nami i miauczy! Masakra, ledwo człowiek wstanie a on już drze się! I nie wiadomo o co mu chodzi. Psoci, rozrabia i poluje na wszystko i włazi w zupełnie dziwne miejsca. jest bardziej towarzyski niż pies!usiądę na kanapę a on już prze mnie jest, nie wiadomo skąd. Moja księżniczka Eska nawte jako szczeniak była super spokojna i grzeczna, a ten to łobuz!Właśnie jak to piszę to zaczepia Eskę, bawiąc się jej ogonem!A teraz poszła jeść razem z Eską z jej miski!Odważna jest! A Eska nawet nie warknie!




sobota, 6 lipca 2013

Kolejna kobitka w domu


Pojechaliśmy dziś po mój wczesny prezent urodzinowy - kotka :) Wybrałam neva masquerade bo ta rasa ponoć nie uczula,a ja jestem straszny alergik na koty. A poza tym bardzo mi się te koty podobają! Nie mamy dla niej jeszcze nazwy, ale coś się wymyśli. A właściwie to mamy zbyt dużo nazw, ale żądna nie odpowiada wszystkim.
Kotkę otrzymałam w prezencie na urodziny od mojego kochanego męża :) Jakiś czas temu spytał się co bym chciała dostać na okrągłe urodzinki, więc palnęłam że kota (bo uwielbiam, bo kiedyś miałam, bo chciałam), a on na to, że ok, że jak znajdę takiego co mi się spodoba to mi go podaruje! No i mam! Mimo, że urodziny jeszcze trochę przede mną. 
Po kotkę pojechaliśmy dość daleko, bo aż na Śląsk. Droga powrotna była ciężka, bo Zuzia płakała bo bałą się kota, a kot płakał bo bał się Zuzi hehe



Później już sie skolegowały i podróż minęła w milszej atmosferze.

A w domku czekała na nią nasza księżniczka - Esunia. I jak przystało na naszą kochaną psinę to oczywiście przyjęła kotka ciepło i serdecznie. Powąchała, polizała i mam nadzieję że będą kumpelami. Collie to cudowne psy, spokojne, opanowane i cierpliwe, a mały kotek będzie dla niej towarzystwem, kiedy my będziemy w pracy.

Kotka trochę się boii wszystkiego, ale wcale się nie dziwię, bez rodzeństwa i rodziców, a za to w towarzystwie psa to musi być silne przeżycie :) Mimo tego ruszyła na poznawanie otoczenia.




Kiedy kotek poznawał dom księżniczka Eska i Dudzia szalały na podwórku. Eska jest pieskiem bardzo rodzinnym i wszędzie chce być, gdzie my! No i jak Dudzia się bawi, to Eska jej pilnuje. Śmiejemy się, że traktuje ją jak swoją owieczkę do pilnowania :)






Prawdziwa dama




poniedziałek, 14 stycznia 2013

Marzenia się spełniają



Zacznę od tego że marzenia czasem się spełniają. Czasami po wielu latach ale i tak warto dążyć by w końcu się urzeczywistniły. Jako dziecko zafascynował mnie pies lessie. Miałam może 6 lat i wielką księgę psów do której wracałam każdego weekendu prosząc i wierząc że którejś niedzieli pojedziemy z rodzicami po psa. Mija od ego czasu 24 lata i nareszcie mam upragnionego collie. Pewnej niedzieli mój kochany mąż zabrał mnie w podróż po małą Eskę.

A potem całą naszą rodzinką przenieśliśmy się do wymarzonego domku. Moja córka od razu pokochała pieska i stały się kumpelami ;) Zuzia dzieli się z Eską jedzeniem, a Eska legowiskiem :)



Mimo że mieszkamy niecałe 3 tyg. to już zdążyliśmy wyprawić święta i sylwestra. Niestety na koniec rozłożyła nas grypa.Najpierw mnie dopadła, a teraz malutką. I zamiast chodzić do żłobka to siedzi ze mną w domu. Szkoda, bo to jej początki w żłobku i już zaczęła się przyzwyczajać. Ciekawe jak zareaguje po przerwie.