niedziela, 16 lipca 2017

odzyskane hasło :)

Pół roku przed żadnego wpisu to nie lenistwo, ale brak dostępu do swojego konta. Zapomniałam całkowicie mojego loginu i hasła i nic nie mogłam zrobić. Zaczęłam szukać, kopać w pamięci i odnalazłam !!
Jestem w powrotem,a raczej jesteśmy, bo aktualnie jestem w 3 paku :) I to zdecydowanie najważniejsza zmiana jaka zaszła w ciągu ostatniego pół roku. Dwie niespodzianki w brzuszku, choć powoli zaczynałam już wątpić czy zajdę jeszcze w ciąże. A w styczniu zobaczyłam w końcu upragnione dwie kreski. Początki były trudne i musiałam leżeć by wszystko było ok. Potem męczyły mnie mega wymioty i nudności przez całe dnie, aż do 14 tygodnia. Drugi trymestr minął zadziwiająco szybko i łagodnie. A teraz w 3 trymestrze mam coraz mniej sił, meczę się bardzo szybko, astma dokucza coraz bardziej i trudno spać bo tak bolą drętwiejące nogi i ręce. A to wszystko jest do wytrzymania. Ważne, by z dziećmi było wszystko ok, a ja dam radę :) Lekarz się śmieje, że to normalne w ciąży bliźniaczej, bo 7 miesiąc to jakby 9 w ciąży pojedynczej.



Zuzia już jest taka duża, że myślę że będzie moją super pomocnicą ;) Kilka dni temu wróciła z wakacji z dziadkami. Przed 10 dni wypoczywała nad polskim morzem, choć pogoda ich nie rozpieszczała. Przez ten czas to nie wiem kto bardziej tęsknił- ona za nami czy my za nią. Dom bez niej był taki pusty i cichy.


 










My w tym czasie zajęliśmy się przemeblowaniami,porządkami itd. by czas szybciej płynął. I dzięki temu Zuza zyskała bardziej "dorosły" pokój hehe





Kamil zmienił pracę i jest ze swojej decyzji bardzo zadowolony. Z tej okazji w prezencie pojechaliśmy na Górę Żar i latał na paralotni. Kurcze zazdrościłam mu bardzo, bo też bym chciała...Ale kiedyś spróbuję na pewno :)














W między czasie były występy, krótkie wyprawy i nowe zwierzątka w domu ;)














Byliśmy też na dwóch bardzo ważnych uroczystościach - Komunii mojego Chrześniaka oraz Weselu Kuzyna.
 \




czwartek, 12 stycznia 2017

Świątecznie

Trochę po Świętach już jest, ale dla mnie atmosfera dalej trwa. Po wszystkim co przeszłam pod koniec roku czas jaki mogłam spędzić z rodziną tą bliską i trochę dalszą był mega cenny. Kolędowanie, harmider świąteczny, wielkie zamieszanie, radość, ale i chwila zadumy. To pierwsze święta, gdzie nie ma z nami Dziadka. Choć tak myślę, że był z nami, tylko nie fizycznie. Jak to Zuzia mówi: "Dziadek patrzy na nas z nieba".
I tak siedząc przy wigilijnym stole myślałam o tym co zdarzyło się w tym 2016 r. To nie był dobry rok dla mojej rodziny. Choroba Mamy, śmierć dziadka, a potem jeszcze moje zdrowia zagrożone.
Ale kiedy człowiek choruje i życie jest w rękach lekarzy to nabiera się innej perspektywy. Pewne rzeczy przestają mieć znaczenie, a inne stają się na nowo niezwykle ważne. Weryfikujesz "znajomości" i poznajesz prawdziwych przyjaciół. Doceniasz rzeczy małe, cieszą drobnostki. I czuję pełne wzruszenie na myśl, o Aniołach, jakie Bóg postawił na mojej drodze - czy to w postaci rodziny, przyjaciół czy tez pielęgniarek, lekarzy i sąsiadek na szpitalnym łóżku. Więc po tym wszystkim Boże Narodzenie było dla naprawdę Bożym Narodzeniem.

Czekając na pierwszą gwiazdkę

Prawie jak trzej królowie ;)


































sobota, 7 stycznia 2017

Przed świątecznie :)

Przeglądając zdjęcia nasunęła mi się refleksja, że wśród tysięcy ujęć tak mało jest ujęć wspólnych. Więc przed świętami podjechaliśmy na 15 min. do Pani Kamili, która zrobiła takie 3 ujęcia:)