niedziela, 10 września 2017

jesteśmy w komplecie :)

Nie wiem od czego zacząć..może od początku. niecałe 3 tyg. temu musiałam udać się do szpitala na obserwacje, gdyż w szybki tempie skracała się szyjka. W szpitalu leżałam na patologii ciąży...znowu sobie uświadomiłam jak wiele nieszczęść jest tuż obok nas...
po kilku dniach zaczęłam dostawać skurczy, raz mocniejszych raz słabszych...

Powiedzieli że postarają się jak najdłużej mnie przetrzymać. Ale potem wszystko zaczęło się dzieać dość szybko. Na kontrolnym usg docent przeraził się moim napiętym brzuchem i powiedział: "długo macica nie wytrzyma". Dodatkowo okazało się, że moje wyniki zaczęły spadać. Dostawałam kroplówki by choroba się nie rozprzestrzeniła. No i na następny dzień informacja : "w czwartek robimy cięcie". Przerażona napisałam do swojego lekarza, który chwilę później pojawił się u mnie i wytłumaczył, że konieczne jest cięcie, ze względu na możliwość pęknięcia wcześniejszego szwu po cesarce.
Operował mnie mój lekarz, bardzo się bałam i zupełnie inaczej niż przy Zuzi czułam co robią, mimo że bólu nie czułam. Pierwsza pojawiła się dziewczynka :)
Mały był tak wysoko i na dodatek poprzecznie ustawiony, że ciężko było go wyjąć.
Płakałam ze szczęścia.....
Malutka urodziła się o 12:50 ważyła 2600 i 49 cm, a Mały Książe o 12:53 ważył 2400 i 48 cm










Następne dni w szpitalu powoli dochodziłam do siebie i uczyłam się na nowo bycia mamą. Rewelacyjna byłą pomoc położnej laktacyjnej. Dzięki niej wierzę, że może uda się wykarmić dwójkę dzieci na mleku z piersi.





 






  






Mieliśmy wyjść w środę, ale na usg okazało się że Malutka ma torbiel i wymagano konsultacji chirurgicznej. To był bardzo ciężki dzień. Widziałam wszystko w ciemnych barwach..Nigdy się tak nie martwiłam jak wtedy...
W czwartek okazało się, po konsultacji chirurgicznej, że torbiel jest do obserwacji. Kontrola za miesiąc. Proszę Boga, by torbiel się wchłonęła, by Malutkiej nic nie było.
Wieczorem byliśmy już w domu. Nareszcie!!!
 





A następnego dnia moja starsza córka miała 6 urodzinki. Był tort, prezent i zmęczenie hehe przy trójce dzieci to jest niezły zapierdziel ....
 

 






 

 


























niedziela, 20 sierpnia 2017

"We keep this love in a photograph... We make these memories for ourselves"

Nasze fotki :)

 


















coraz większe zmęczenie

Łoj zrobiło się naprawdę ciężkawo ;) Dosłownie i w przenośni. Chodzić, wstawać, schylać się itd. jest coraz trudniej. Brzuszek jest DUŻY :) Ale w końcu duże dzieci w środku sobie mieszkają. Coraz bardziej też stresuję się. Ciągle jestem zmęczona i nie wyspana, bo w nocy dokucza mi ból rąk i nóg i nie mogę spać. Staram się nadrabiać w dzień..Najlepiej lubię leżeć z słuchawkami na uszach i książką w ręce. Ale często przychodzi wtedy 6 letnia Laleczka, która chce się ze mną bawić hehe no i książkę trzeba odłożyć...

 

 

 

 



 

 

 


sobota, 12 sierpnia 2017

Spadające Gwiazdy

Dziś to sobie w końcu odpoczęłam tak jak lubię. Kamil z Zuzią pojechali po auto a ja w tym czasie relaksowałam się. Oczywiście słuchając muzyki i czytając książkę :) Towarzyszyła mi Mruczka, która za wszelką cenę starała się siedzieć na brzuchu, ale ciężko mi było i musiałam ciągle ją przeganiać. Maluchy na muzykę świetnie reagowały, kiedy była spokojna to delikatnie się ruszały,a jak było mocniejsze uderzenie to szalały więc wnioskuję, że niezbyt im się to podobało. 
Wieczorem Zuzia przypomniała, że dziś spadają gwiazdy i mieliśmy oglądać na balkonie. No więc rozłożyłyśmy kołdrę w pokoju zamiast na balkonie, odsłoniłyśmy okna, położyłyśmy się i gapiłyśmy w niebo. Rewelacyjne uczucie patrzeć na przestrzeń wypełnioną gwiazdami :) Wypatrzyłyśmy 6 spadających gwiazd i do każdej było jedno marzenie :)

czwartek, 3 sierpnia 2017

32

32 tydzień rozpoczęty. Na kontroli lekarskiej wszystko ok. Dzieciątka rosną jak trzeba - chłopiec ponad 1900 a dziewczynka niecałe 1900. Oj brzuch już duży i ciężki hehe oczywiście standardowo nie chciały pokazać buźki lekarzowi tylko swoją tylną część ciała na Niego wypinają hehe
Lekarz do 29 jest na urlopie i mam nadzieję że spokojnie sobie będziemy na niego czekać. Załamał mnie też wiadomością że do 21 klinika na Borowskiej jest nieczynna i gdyby coś się działo to trzeba jechać gdzie indziej np. na Brochów. No i już w nocy miałam koszmary, że musiałam jednak odwiedzać Brochów.