wtorek, 14 maja 2013

Auta w rozsypce

Dzień zaczął się nie po mojej myśli. Wyjechałyśmy szybko z domu by się nie spóźnić do pracy, ale po drodze otworzyłam okno by zeszła z niego rosa i już nie mogłam zamknąć go z powrotem. Próbowałam, ale szyba nie chciała za nic iść do góry. Z tyłu siedziała Zuzia i bałam się by do reszty się nie rozłożyła. Przesadziłam ją na przedni fotel, włączyłam dmuchawę z ogrzewaniem, przykryłam swetrem i jechałyśmy 40 na godzinę by nie zawiało nas. Więc zamiast być na czas to się spóźniła!!!
Po południu postanowiliśmy jechać do Castoramy na zakupy niezbędnych rzeczy. Niestety w drodze popsuł nam się drugi samochód - w tym przypadku to poważniejsza sprawa - prawdopodobnie sprzęgło siadło.
Stanęliśmy na poboczu,ale do nikogo nie można było się dodzwonić. Wszyscy byli poza zasięgiem. To się nazywa złośliwość rzeczy martwych. W końcu poszłam do gospodarzy i pożyczyłam rower, a Kamil pojechał nim do domku po pomoc. W tym czasie udało mi się dodzwonić do taty, który przyjechał nas  holować do warsztatu. Próbowałam dodzwonić się do męża by zawrócić go z drogi, ale nie odbierał. Ale nerwy miałam !!! A u kuzyna dowiedziałam się, że trzeba trzymać kciuki by sprzęgło nie było z dwumasą ( czy jakoś tak to się nazywa) bo wtedy koszt straszne!Jak ja nienawidzę nieprzewidzianych sytuacji i wydatków!!!
Z dobrych informacji to zaczęli robić ogrodzenie i fajnie wychodzi i sprawnie.
Dla poprawy humoru zamieszczam moją radosną córeczkę, która wczoraj cały dzień się śmiała i wygłupiała. Choć zaczęło się od poważnego czytania bajeczki, która całkowicie Zuzię rozśmieszył. Dodam że zdjęcia nie są ustawiane, a mała nie pozuje - to wyczucie chwili hehe...


piątek, 10 maja 2013

Zapalenie krtani

Od 3 dni jestem chora i na zwolnieniu. Wyleżałam się za wszystkie czasu, zgodnie z zaleceniami lekarza. Gardło boli dalej, nos zatkany, że oddychać ciężko.
Mając tyle czasu na leżenie i myślenie, wymyśliłam zmiany w Zuzankowym królestwie - dziś po raz pierwszy będzie spała w swoim pokoiku.Kamil nie pochwala tego, ale ja myślę że póki jest  Ciekawe jak minie nocka?

W między czasie zrobiłam na obiadek zrobiłam szybkie dietetyczne danie - grilowane kotlety z mięsa mielonego z indyka z ciecierzycą. Pycha. Polecam. Do tego talerz sałatki. Nawet mąż się skusił na moją dietetyczną potrawę- on miał w wersji bogatszej - kotlet w bułce grillowanej!
Ostatnie dni intensywnie myślę o wakacjach - gdzie pojechać. Chcieliśmy Egipt -bo kochamy rafę koralową, ale ze względu na Zuzię (kto wie jak by zniosła zemstę faraona) musimy jeszcze odpuścić. Następne propozycje to wyspy Greckie - Kreta, Zakynthos, Korfu- do wyboru do koloru. Alternatywna wyspa - hiszpańska - Majorka. W zależność czy będą w tym czasie wyloty z Wrocławia i w miarę atrakcyjna cena.
Rozważamy też Chorwację, ale chyba sobie w tym roku darujemy. Po pierwsze już tam byłam, a tyle fajnych miejsc na świecie, że chciałabym coś nowego. Po drugie długa trasa...więc nie wiadomo jak by to mała zniosła. Po trzecie i chyba najważniejsze- do dwóch lat wycieczki samolotowe dzieci mają za darmo. Więc jest ostatni rok, gdzie możemy z tego korzystać :)

poniedziałek, 6 maja 2013

Kobiety pistolety

Powrót po długim weekendzie do pracy jest ciężki. A zwłaszcza jak dużo się dzieje nieprzewidzianych i nieplanowanych zajęć.
Mała też nie mogła się przestawić na dzień bez mammy i była wyjątkowo marudna.
Eska przechodzi apogeum swojego okresu i też trudno z nią wytrzymać. A nową elewację olewają okoliczne burki.
Dla poprawy humoru wzięłam aparat i się pobawiłam trochę.
















I moje ulubione - istne słoneczko :)

Zrobiłam też parę ujęć drugiej księżniczce :)





niedziela, 5 maja 2013

Kobiety rządzą

Kamil w pracy, a my od rana rządzimy sobie same. W sumie to najwięcej rządzi Zuzia.
Gdy się ubierałam to otworzyła szafkę, weszła do niej i się zamknęła a potem krzyczała "Mama oć"



A potem spodobało jej się pstrykanie... :)
I parę fotek wyszło ...Ach te jej oczy... :)



sobota, 4 maja 2013

Mały muzyk

Poszliśmy dziś do sklepu kupić body dla Zuzi, wzięliśmy ją ze sobą i niestety spodobały jej się zabawki. Od razu siadła do stolika i zaczęła grać na cymbałkach. A że tatuś jest od spełniania życzeń swej małej księżniczki to pojawił się w domu nowy instrument.
No i grała i jeszcze chciała by brawo jej bić:)

Ale nowe zabawki i tak nie mogą konkurować z najważniejszą rzeczą dla Zuzi... z jedzeniem ;)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Kilka ujęć

Ostatnio wybraliśmy się z Zuzią do dużego sklepu na zakupy. To był nasz błąd. Mała biegała jak wściekła, od zabawek oderwać się jej nie dało, kładła się spać na posadzkę w sklepie i ogólnie było dużo biegania za nią. W końcu zatrzymała się na dłużej przy samochodzie policji, który bardzo się jej spodobał. Cóż zamiłowanie do munduru odziedziczyła w genach :)

Później musiała czekać 45 min.na wydanie kafelek. Więc bawiła się na wózku budowlanym, polewała go wodą i robiła sobie błotko, w które potem się położyła. Tak brudnej jeszcze jej nie widziałam
:)
Po całej eskapadzie była tak padnięta, że mima mówi sama za siebie;
A wczoraj cały dzień byłyśmy same bo Kamil w pracy. I Zuzia skumplowała się z Misiem:

A po zabawie postanowiła się polansować

;)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Ciocia Monika i Zeniu

W weekend odwiedzili nas Monika i Zenek. Posiedzieliśmy sobie, popiliśmy winko,pośmialiśmy się:) Życzyłoby się częściej takich miłych spotkań :) Mała popisy odgrywała i się do gości przytulała :) A dziś dostaliśmy zdjęcia z wizyty. Oto kilka z nich: